_BLOG krzysztof-bojko - e-blogi.pl
_Blog krzysztof-bojko
Nieboże ciało 2017-06-15

Być sobą,
opuścić pierworodny dom.
Do białości posłuchać jak szumi własna krew,
rozcieńczona mlekiem zatrwożonej matki.

To w jej matowych rysach zamieszkało
milczenie drzwi, gdy wyszli wszyscy
oprócz niej.

Przecięta pępowina stała się gumowym wężem,
by zalać ogród, znaczony śladami 
cholerycznego ojca.


Rozwiązanie 2017-06-14

(…) bo nadszedł Wielki Dzień Jego gniewu
a któż zdoła się ostać?
(Ap 6, 17)

likwidują tory nasączone łoskotem wagonów z bronią
do zabijania strachu i odwagi - wszystkiego co się rusza
gdy w poprzednim wieku piekło zostało uchylone
w leśnych dołach i kominach krematoriów

tak bardzo mylił się Judasz sądząc że będzie
najmniejszym spośród zbrodniarzy - założycieli
naszej ery postrzeganej przez racjonalistów
jako czas technologicznych eksplozji

a ty nieudolnie próbujesz opuścić ogolone łono matki
której płacz zbieram w reklamówce z bielizną na zmianę

pocieszam ją bo dla nas trwasz bez cesarskiego cięcia
w oczekiwaniu na zbawienne kleszcze zaspanego ordynatora
i wypłynięcie zielonej wody
anno domini 1999


Amatorzy antychrystów 2017-06-14

chropowatą powierzchnią kory
nie wytłumaczę sobie wieku drzew
w parku jestem intruzem
 
może spotkam kogoś
z kim dojdę do porozumienia
kto ile wypił ze wspólnej butelki
ot przypadek - pustą znaleźć pod ławką
 
niby na szczęście
nie łączy nas nic innego
kiedyś go rozpoznam
po mojej koszuli


Okrężnica 2017-06-14

jego wielki strach wziął początek 
z kompleksu zaniechania lecz 
dla niego jest oznaką wolności
jak siewca widnokręgu w szczelinie
obserwuje i banalnie psioczy
 
bo nie daj boże pion 
okaże się drwiną z poziomu 
a wtedy ledwie wypatrzony spokój 
po stokroć tryśnie pesymizmem 
zalewając na zawsze robaka którego dom
na zakręcie
sigmoideum
 
krew i łzy to czysta chemia 
bez ujścia poranny stolec


Remisja 2017-06-14

może jest tak że przez ściany najwyraźniej
słychać ciszę gdy gasnące amplitudy dotykają
kątów przeznaczonych pajęczynom
 
nieużyteczne powietrze zamieni się
w duchy spocone od dźwigania toreb
z drobiazgami których nie sposób policzyć
według rozmiarów i chronologii
 
mimo uchylonych drzwi nie chcemy
tam wejść z obawy przed dzwonkiem
zapowiadającym cud ostatniej godziny
w drodze do skomplikowanej wieczności


Według białej myszy 2017-06-13

moje Genesis to sześć dni
bez przewlekłych nocy
 
bo kto jest w stanie być doskonałym
gdy brak światła
odbija się czkawką
 
niech zwycięży koncepcja ładu
by odnaleźć miejsce w przestrzeni
a w dniu siódmym
uwierzyć sobie
 
dopóki nowe słońce
i czas
przeznaczony na wieczność


Hetka-pętelka 2017-06-13

dotykamy się pustosłowiem 
omijając epizody które przez lata 
nie chciały obumrzeć
 
to dla nich uciekający czas 
porzucił swój cudowny wehikuł
jakby nasze przeznaczenie 
musiało wstrzymać oddech
 
cisza ratuje skrawek echa


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]